Co wolą mezczyźni? PC czy kobiety?
Mężczyźni uwielbiają spędzać noce na grach komputerowych. To doprowadza do szału ich kobiety...
Mój facet całymi nocami siedział przy komputerze przy grach strategicznych. Najpierw zajmował się "budowaniem" kolei, potem "podbijał" kosmos - opowiada Agnieszka, 30-letnia dziennikarka. - Dopóki codziennie musiał chodzić do pracy, jeszcze się kontrolował. Ale gdy zaczął mieć dyżury dwa, trzy razy w tygodniu, jego hobby stało się nie do zniesienia - dodaje. Agnieszka rozstała się wreszcie z narzeczonym, z którym spędziła 7 lat. - Rano, kiedy musiałam zasiąść do pracy, znajdowałam biurko w opłakanym stanie: w klawiaturze okruszki, w popielniczce pety. Narzeczony nieprzytomny; nie nadawał się już do niczego. Na nic nie miał siły i ochoty. W końcu i ja straciłam zapał.
Ona się pręży, on gra
Jakiś czas temu amerykańscy naukowcy przeprowadzili eksperyment: w jednym rogu pokoju na kanapie siedziała w wyzywającej pozie i skąpym odzieniu piękna blondynka, w drugim stała konsola do gier. Do pomieszczenia wpuszczano dziesięciu mężczyzn, którzy mieli sobie zorganizować w nim czas. I co się okazało?! Dziewięciu na dziesięciu facetów zajmowało się grą, tylko jeden uznał, że blondynka jest bardziej dla niego pociągająca niż kolejna strzelanka.
Seksuolodzy ostrzegają wręcz, że uzależnienie od gier komputerowych osłabia popęd seksualny, co naturalnie może prowadzić do frustracji partnerki, a w efekcie do rozpadu związku.
Z grami jest jak z każdym uzależnieniem - mówi seksuolog, dr Zbigniew Izdebski. Osłabiają reakcje na realne bodźce, zabierają czas, który można poświęcić partnerce lub partnerowi, w wielu przypadkach osłabiają libido, a podnoszą poziom agresji. Jeśli mężczyzna spędza całe godziny przed monitorem, nie zwracając uwagi na żonę lub narzeczoną, to nic dziwnego, że może się ona czuć zaniedbana. Równie dobrze takiego mężczyzny w ogóle by mogło nie być w domu... - dodaje.
W Polsce wkrótce może być tak jak w Japonii, gdzie mężczyźni masowo zastępują realne łóżkowe igraszki grami komputerowymi opartymi na mangach. Powstają tam grupy wsparcia dla kobiet, którym od dawna nie udało się namówić mężów na seks.
Kosmiczny stres
Marcin, były narzeczony Agnieszki, tłumaczył, że gry komputerowe pomagają mu się zrelaksować. A że wypalał przy tym trzy paczki papierosów? To podobno też pomagało mu zwalczyć stres. Wyszukał nawet w internecie informację o badaniach, które potwierdzały jego teorię.
Chodziło o stworzone w laboratoriach NASA specjalne oprogramowanie oparte na popularnych grach, które pozwala wzmocnić koordynację ruchową u osób narażonych na stres, a jednocześnie oddziałuje na ich podświadomość w taki sposób, że się wyluzowują. Testy przeprowadzone w szpitalu w Norfolk wykazały, że to oprogramowanie - stworzone z myślą o pilotach i kosmonautach - pomaga także znerwicowanym i zestresowanym cywilom. Psychiatra Olafur Palsson stwierdził "znaczną poprawę zdrowia u wszystkich pacjentów, którzy wzięli udział w eksperymencie". Marcin szybko jednak stracił kondycję fizyczną, zrezygnował z uprawiania sportów, coraz rzadziej spotykał się ze znajomymi, stał się nerwowy.
Co więcej, niechętnie godził się na to, żeby Agnieszka wychodziła z domu. - Lubiłem się przed nią pochwalić dobrymi wynikami. Podobało mi się takie życie: ja siedzę sobie przed komputerem, a ona krząta się w tym czasie po domu. Najwyraźniej jestem tradycjonalistą. No bo czym to się różni od dawnego modelu: on siedzi z gazetą w fotelu, ona przygotowuje obiad? - żartuje.
W nowym związku stara się więcej czasu poświęcać kobiecie. - Ale nie rezygnuję z gier. Dlaczego miałbym to robić, skoro sprawiają mi radość? Wydaje mi się jednak, że panie często przesadzają. Chcą skupić na sobie całą uwagę mężczyzny. Nie zdają sobie sprawy, że oni potrzebują mieć coś wyłącznie dla siebie - mówi Marcin. On i jego koledzy wytaczają jeszcze jeden argument na swoją obronę: nasze kobiety nie starają się dostatecznie, by odciągnąć nas od komputerów; maja tylko pretensje, nic nie oferują w zamian.
Czerwona lampka
Agnieszka i Marcin nie mieli dzieci, więc rozstanie nie było bolesne. Marcin zabrał komputer, postawił go u mamusi i dalej walił w klawisze. Gorzej było w przypadku innej pary z dwiema córkami. Iwona długo nie zwracała uwagi na to, że mąż coraz dłużej siedzi przed komputerem.
- Uważałam, że skoro ja wypuszczam się na rowerowe wycieczki, to on ma prawo do świętego spokoju przy komputerze. Mnie gry nie pociągają, ale przecież to nie powód, żeby komuś ich zabraniać - mówi Iwona. Wkrótce jednak zauważyła, że mąż coraz mniej uwagi poświęca dziewczynkom, wzbrania się przed odprowadzaniem ich do przedszkola, nie bawi się z nimi w domu.
- Kolejny etap był taki, że Przemek zaczął córki coraz agresywniej odtrącać. Zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Kiedy mu uświadomiłam, jak się zachowuje, był szczerze zdumiony. Wyglądał, jakby się obudził z dziwnego snu. Wkrótce jednak zaczął się zachowywać jeszcze gorzej. Podnosił głos na mnie i na dziewczynki, w końcu jedną z nich uderzył. Zdecydowaliśmy się na terapię. Nie udało się, nie wiem dlaczego. Może nie znaleźliśmy odpowiedniego specjalisty, może Przemkowi zabrakło zapału - opowiada. Za parę dni będzie już wolna. Sędzia sądu rodzinnego nie miał wątpliwości, że uzależnienie od gier komputerowych było powodem rozpadu związku - wyjaśnia.
- Sam lubię sobie pograć na komputerze. Bywa, że trwa to zbyt długo i rano idę na zajęcia niewyspany - przyznaje Tomasz Zubrzycki, psycholog społeczny. - Jestem dzieckiem doby internetu, nie wyobrażam sobie życia bez komputera. Teraz mieszkam w USA, a ty w Polsce. Gdyby nie komputer i internet, to byśmy nie porozmawiali tak swobodnie. Jednak co innego zaspokajanie poprzez gry komputerowe podstawowych potrzeb: rozrywki, kontaktu z innymi graczami w sieci, relaksu, a co innego uzależnienie. Jeśli ktoś przenosi emocje z realnego do wirtualnego świata, to powinien pomyśleć, czy wszystko z nim w porządku - dodaje.
Gry bywają groźne
Brutalne gry komputerowe osłabiają reakcję mózgu na rzeczywiste akty przemocy - wykazali naukowcy z Uniwersytetu Stanu Missouri w Columbii w USA. Co więcej, towarzyszy temu wzrost zachowań agresywnych. Badania przeprowadzono na grupie 39 ochotników, którzy mieli duże doświadczenie w grach komputerowych. Poproszono ich o wypełnienie ankiety, na podstawie której oceniano to, jak często korzystają z "naszpikowanych" brutalnością gier. Następnie pokazywano im serię zdjęć, z których większość była neutralna pod względem emocjonalnym, a tylko nieliczne przedstawiały prawdziwe akty przemocy lub inne sceny związane z negatywnymi emocjami, jak widok chorych dzieci czy nieżywych zwierząt. W czasie testu rejestrowano elektryczne fale mózgu (tzw. elektroencefalografia) znane jako sygnał P300. Jest on automatyczną reakcją mózgu na informacje znaczące dla pacjenta. Dlatego pojawia się bardzo szybko - w jedną trzecią sekundy - po odebraniu ważnych treści. W przypadku scen z przemocą sygnał P300 jest silniejszy, gdy są one zaskakujące i poruszające dla pacjenta. Okazało się, że mózg osób, które często brały udział w nasyconych przemocą grach komputerowych, reagował słabiej i z pewnym opóźnieniem na brutalne sceny z rzeczywistości. Jednak reakcja mózgu na inne obrazy wywołujące emocje negatywne była normalna!!
Podziekowania za pomoc przy napisaniu artykułu dla gazety DzieńDobry
Odsłon: 3151